• Pamięć patrona - rocznica śmierci

          • Wybór patronów szkół czy przedszkoli nigdy nie jest przypadkowy. To bardzo często osoby bezpośrednio związane z miejscem, w którym instytucje się znajdują, lokalni bohaterowie/bohaterki, społecznicy/społeczniczki, działacze/działaczki, sportowcy, artyści/artystki; to ludzie, którzy pełnili dla danej społeczności ważną rolę, będący inspiracją i wzorem do działania. Nie inaczej jest w przypadku patrona naszej szkoły - doktora Franciszka Witaszka. To w końcu mieszkaniec Łazarza - razem z rodziną zajmował nieistniejący dzisiaj dom przy obecnej ulicy Dmowskiego, a ponadto człowiek, którego działania - jak pomoc najuboższym - godne są naśladowania.

            Niedawno, 8 stycznia, minęła 76 rocznica śmierci "drugiego Marcinkowskiego", którą społeczność szkolna symbolicznie uczciła - składając kwiaty i znicze pod pamiątkową tablicą wskazującą dawne miejsce zamieszkania Witaszka, jak i na jego grobie na Cmentarzu Bohaterów.

            Posiadanie patrona zobowiązuje - nie tylko w kwestii tego, by dbać o miejsca pamięci z nim związane. Posiadanie patrona oznacza przede wszystkim obowiązek zgłębiania jego biografii, tak by reprodukować te postawy, które uznajemy za szczególnie wartościowe. Dlatego właśnie postać Witaszka pojawia się chociażby podczas niektórych godzin wychowawczych, gdzie próbujemy przełożyć jego życiorys, czyny i wybory na czasy współczesne; gdy z historii dla dzieci już przecież anachronicznej staramy się wyciągnąć to, co i dla nich powinno być istotne - dlatego pochylamy się nad witaszkowym poczuciem misji, współczuciem dla cierpiących i potrzebujących, ofiarnością, gotowością do współdziałania. Z tego samego powodu podczas Dnia Patrona, który w naszej szkole przypada na kwiecień, a więc symbolicznie nawiązuje do czasu aresztowań "witaszkowców", staramy się pokazywać piękno ludzkiego istnienia, uczniowskie talenty i możliwości, staramy się dawać szansę na odkrycie własnego potencjału. Ten dzień to moment na radosną ekspresję, która leży przecież u podstaw wolności.

            Pielęgnujemy pamięć o patronie - przede wszystkim wcielając w życie wartości, które z nim dzielimy, i które także dla nas są rzeczą fundamentalną.

          • Chodźmy wszyscy do Po-dzielni!

          • Bo inaczej nastąpi kolejny wielki potop - tym razem plastiku, niepotrzebnych ubrań, starych gadżetów. Zaleją nas śmieci i nie będzie gdzie uciekać - no bo jak uciec od samego siebie? Czy można temu zapobiec? Oczywiście! Kto poznał tę wiedzę tajemną? Nasi siódmoklasiści! Samodzielnie zrobili włóczkę ze starych t-shirtów, by później wykorzystać ją do stworzenia ozdób - naszyjników, gumek do włósów, breloczków do kluczy. Piękny przykład upcyklingu, prawda? A to wszystko w niecałe półtorej godziny!

            Na warsztaty do łazarskiej Po-dzielni wybieraliśmy się mocno zaciekawieni - to w końcu całkiem młode miejsce, które na ekologicznej mapie Poznania pojawiło się stosunkowo niedawno, a mimo wszystko cieszy się już ogromną popularnością wśród wielu poznaniaków. Po-dzielnia promuje zasadę zero waste, pokazuje wartość upcyklingu i troski o to, by kolejne pokolenia nie stąpały po stercie śmieci, tylko tak jak my miały okazję cieszyć się widokiem łąki, lasu, mogły zobaczyć kwitnące kwiaty, a nie połacie plastiku, z którym świat już sobie nie radzi. Nasi siódmoklasiści wiedzą już, jak ograniczyć wytwarzanie odpadów i marnowanie jedzenia i wody, ale przede wszystkim zobaczyli, jak wielką rolę odgrywają w kontekście globalnym - jako jednostka, która faktycznie może coś zmienić.

            W czasie warsztatów dowiedzieliśmy się, jak ponownie wykorzystać rzeczy, które każdy z nas posiada (i często gromadzi!), ale także wypróbowaliśmy starą, prawie już zapomnianą sztukę rękodzieła (do zrobienia ozdób nie wykorzystywaliśmy nic poza własnymi dłońmi!). No i przede wszystkim nieźle się bawiliśmy! A na wszystko spoglądał z góry Jan Kochanowski z ważnym przesłaniem: "Służmy poczciwej sławie, a jako kto może, niech ku pożytku dobra spólnego pomoże".

          • Pizza team!

          • Od lat na świecie istnieją dwie grupy, które co prawda koegzystują pokojowo, ale istniejący między nimi podział jest tak wyraźny i znaczący, że aż trudno uwierzyć, że nie doszło między nimi do jakiejś bitwy, wielkiej konfrontacji. Absolutnie każdy z nas zna osobę należącą do którejś z tych grup, bo dumnie obnoszą się ze swoim wyborem - podział ludzi wynika tu z przynależności do #teamupizza i #teamuczekolada. Nie jest wykluczone, że ktoś deklarowałby akces do obu, w końcu dlaczego nie? Nasze łasuchy z Klubu 9 z pewnością uwielbiają i jedno, i drugie, ale tym razem zajęliśmy się przygotowaniem włoskiego cudu!

            Najpierw przygotowania - porządne mycie rąk, test białej rękawiczki na blatach. Później - inwentaryzacja składników. No i w końcu krojenie, siekanie, mycie, smażenie, kulanie ciasta - a ile przy tym było zabawy, ile śmiechu przy jednoczesnym maksymalnym skupieniu, by wszystko wyszło idealne, a pizzę można było ocenić na stopień "palce lizać"! Zaangażowani byli wszyscy - mali i więksi, chłopcy i dziewczyny. Niektórzy znaleźli niszę, jak obieranie pieczarek, inni z zapałem siekali składniki (proszę pani, a w kosteczkę czy paski, drobno czy grubo?). Choć później niecierpliwie dreptali wokół piekarnika, który złośliwie nie chciał ani o chwilę skrócić ich męki oczekiwania, dotrwali do momentu, gdy w klubie rozbrzmiał komunikat "pizza gotowa!" i można było oddać się tej błogiej czynności jedzenia przygotowanych własnoręcznie pyszności.

            Ta uczta nie byłaby możliwa bez inicjatorek i głównodowodzących - p. Jackowiak i p. Jabłońskiej, które zadbały dosłownie o wszystko i cierpliwie tłumaczyły kuchenne zawiłości najbardziej dociekliwym. Bardzo dziękujemy za zabawę, pyszne jedzenie, no i liczymy na więcej okazji do wspólnego gotowania!

          • Jestem pierwszakiem, ale ile już umiem!

          • Może i trzeciego września przekraczaliśmy próg szkoły z lekkim niepokojem, trzymając się kurczowo nóg rodziców. Może i początkowo nieśmiało przemierzaliśmy szkolne korytarze, robiąc slalom gigant wśród starszaków, którzy wydają nam się gigantami. Może i cała szkoła wydawała nam się wielkim, niezbadanym labiryntem. Może i tak, ale to już przeszłość, zobaczcie, jacy teraz jesteśmy odważni, jak brawurowo radzimy sobie na scenie, jak role warzyw zamieniliśmy w niemalże oskarowe! I co, zaskoczeni?

            To kolejna szkolna tradycja - przedstawienie teatralne najmłodszych. Na warsztat biorą kultowy, ale wcale niełatwy wiersz Brzechwy, gdzie przytaczane są targowe rozmowy pomiędzy panem koprem, kalarepką czy selerem. I tak jak uwielbiany przez dzieci poeta - bawią się na scenie słowem. I bardzo angażują się w swoje role, co znajduje swój wyraz chociażby w strojach, finezyjnych wariacjach na temat warzyw. Dla pierwszaków stanie na scenie w szkolnej auli, gdy zwrócone są na nich dziesiątki oczu dumnych rodziców i nauczycieli, było ogromnym wyzwaniem, ale z relacji naocznych świadków wynika, że poradzili sobie wyśmienicie. No po prostu palce lizać!

          • Ale Kino!

          • Czy możliwa jest przyjaźń człowieka z żyrafą? Czy da się gdziekolwiek schować słonia, którego poszukuje całe miasto? Jak wygląda codzienność w kraju od lat pogrążonym w wojnie? Odpowiedzi można szukać w książkach, internecie, encyklopediach... ale także w kinie! Postanowiliśmy rozwiązać te kilka palących kwestii i w tym celu wybraliśmy się na coroczny, wyczekiwany Międzynarodowy Festiwal Filmów Młodego Widza.

            Siedząc w miękkich, wygodnych fotelach przenosiliśmy się w najróżniejsze zakątki świata - odwiedziliśmy irlandzkie zoo i razem z Tomem Hallem przeżywaliśmy trudne chwile - czy jest możliwe, by ocalić mieszkańców zoo w obliczu wojennej pożogi? Razem z czteroletnim Pattersonem przeżywaliśmy pierwsze chwile w przedszkolu, wypełnione nie zabawą, a tęsknotą za żyrafą Raffem, z którym chłopiec właściwie się wychowywał. Nasi kinomaniacy z zapartym tchem śledzili losy nastoletnich bohaterów zmagających się z różnymi przeciwnościami losu - wojną, szarą codziennością, fatalnymi zauroczeniami. Poznaliśmy dziesiątki historii, które wzruszały, bawiły, inspirowały - jeszcze długo po końcowych napisach rozmwaliśmy o obejrzanych filmach. Kino nazywane bywa często miejscem realizacji marzeń ludzkości - coś w tym chyba musi być, skoro potrafi aż tak dogłębnie poruszyć i wywołać aż tyle emocji.

          • Jedno życie!

          • Szkolna aula była szczelnie wypełniona uczniami. Usiedli blisko, otaczając artystę ciasnym kręgiem, jakby w jego aurze było coś szczególnie przyciągającego i jakby przeczuwali, że za chwilę może wydarzyć się coś ważnego. I tak w istocie było - Poison ze swoją historią z pewnością wdarł się głęboko pod naskórek, zmusił do refleksji i sprawił, że uczestniczyli w ważnym wydarzeniu, będącym nie tylko ciekawym spotkaniem z raperem, ale przede wszystkim szczerą rozmową o rzeczach ważnych, która dla wielu z uczniów z pewnością stała się inspiracją, jak walczyć z własnymi słabościami i wyjść obronną ręką z walki, w której stawką jest życie.

            Widać, że Poison to człowiek autentyczny - z lekkością nawiązał kontakt z tym wymagającym audytorium, które niczym wariograf wykrywa najmniejszy nawet cień fałszu. Słuchali w napięciu i skupieniu, prawie spijając słowa z jego ust, gdy dzielił się swoimi doświadczeniami, gdy opowiadał o swojej niełatwej przeszłości, którą oddzielił grubą kreską, by zacząć nowe, lepsze życie. Zobaczyli w nim kogoś, kto nie wygłasza moralnych tyrad, ale pokazuje, że pasja, samozaparcie i wsparcie najbliższych to niemożliwe do przecenienia wartości pozwalające przetrwać nawet największe życiowe nawałnice. 

            Dzięki temu szczególnemu, ponadczasowemu sposobowi komunikacji - muzyce - Poison nawiązał z tym oczarowanym gronem szczególną więź. Spotkanie miało nie tylko walor dydaktyczny, wychowawczy, ale i artystyczny. Czego chcieć więcej? Chyba tylko bisu!

            Artysta odwiedził szkołę w ramach programu profilaktycznego "Jedno życie".

          • Szlachetny koncert i licytacja

          • To już mała, szkolna tradycja, że od połowy listopada do pierwszego tygodnia grudnia wszyscy uczniowie, rodzice i pracownicy szkoły angażują się w ciche zbieractwo, by móc wziąć udział w Weekendzie Cudów, gdy tworzone w pocie czoła paczki trafiają do uszczęśliwionych i oszołomionych rodzin, by pomóc im wydostać się z trudnej sytuacji życiowej, w której się znaleźli. Dla nas to niezwykła okazja, by piękne idee pomagania, współodczuwania i pracy organicznej wcielać w życie. A każdego roku działamy z wielkim rozmachem - w tym roku podbiliśmy aukcyjny rekord i zebraliśmy, uwaga, 3332 złote!

            Licytację otwierał niezwykły, świąteczny koncert - jego ozdobą byli nas zdolni, młodzi muzycy, ale także zapierający dech w piersiach śpiew p. Izabeli Link-Kacprzak i genialny akompaniament pana Karola Kacprzaka. Poddając się tej muzyce można było - mimo nieśmiałych początków grudnia - poczuć prawdziwy, świąteczny nastrój. Rozanieleni słuchacze zbierali siły na zaplanowaną później licytację (to był wcześniej dokładnie przemyślały zabieg taktyczny), podczas której planowali walczyć o upatrzone wcześniej fanty. A było o co! W tym roku na aukcji można było dostać świąteczne kartki, brawurowy poliptyk, który wyszedł spod ręki naszego niezrównanego plastyka, własnoręcznie ozdabiane ciasteczka, uszyte cuda, filiżanki, żeby pić herbatkę niczym angielska królowa, zestawy dla sportowców, hulajnogę, escape room, ciasta, czapki robione na drutach, smalec z fasoli w zestawie z chrupiącym chlebem, biżuterię czy obrazy!

            Aukcja była niezwykle emocjonująca - niektóre z przedmiotów osiągały niebotyczne wręcz ceny, ale tego dnia szczęśliwi nie liczyli ani czasu, ani pieniędzy; hojność wygrała nawet z poznańską oszczędnością. Wszystko dlatego, że przyświecał nam szlachetny cel (no dobrze, nie ukrywajmy, także dlatego, że to po prostu świetna zabawa) - zebrane pieniądze w całości przeznaczymy na potrzeby pana Józefa, dla którego w tym roku robiliśmy paczkę. Końcowa kwota przeszła nasze najśmielsze oczekiwania, a takie niespodzianki bardzo lubimy. Dziękujemy więc wszystkim licytującym i - mamy nadzieję - widzimy się za rok (zbierajcie już drobniaki!)

          • Miasto z klocków

          • Czy obok niskiej, klasycystycznej kamienicy może stać ogromny, przeszkolny wieżowiec, a obok szkoły w grafitowym kolorze pastelowy blok? Niby może, ale po co, skoro nie wygląda to ani ładnie, ani atrakcyjnie i sprzeniewierza się wszelkim zasadom architektury krajobrazu? Czy można byłoby to zrobić inaczej? Jakich reguł należy przestrzegać przy tworzeniu miasta? Tego wszystkiego dowiedzieli się uczniowie Klubu 9 podczas ostatniej wizyty w Bramie Poznania, gdzie uczestniczyli w warsztacie urbanistycznym. Możemy już tworzyć własne miasto, mamy na to papiery!

            Według jakich zasad zbudowano Barcelonę? Czym kierują się mieszkańcy greckich miasteczek, w których wszystkie domy pomalowane są na biało? Dlaczego Bałtyk, choć ładny, wygląda przy Kaponierze jak Licheń pośrodku pola pszenicy? W architekturze istnieje pojęcie "dobrego sąsiedztwa" - budynki stojące obok siebie powinny być podobne pod względem wysokości i kolorystyki. Najpierw poznaliśmy więc dobre praktyki, by później wykorzystać je w praktyce podczas warsztatu budowania miasta z klocków Lego. Każda z grup zajmowała się inną jego częścią - powstały więc elektrownie słoneczne i wiatrowe, Jump Arena, restauracje i kawiarnie, a nawet basen! Tym samym stworzyliśmy idealną dzielnicę - taką, w której chętnie byśmy zamieszkali. Kto wie, może kiedyś ktoś z tych małych miejskich projektantów się do tego przyczyni?

          • SOR - Szkolny Oddział Ratunkowy

          • Praca domowa przyprawiająca o ból głowy? Klasówka powodująca bezsenność i zgrzytanie zębami? Pomożemy! W szkole zaczął funkcjonować Szkolny Oddział Ratunkowy, który na każdy problem znajdzie jakieś remedium!

            Szkolny Oddział Ratunkowy to inicjatywa grupy siódmoklasistek, w tym przewodniczącej Rady Samorządu Uczniowskiego i opiera się na koleżeńskiej pomocy w nauce. Na dyżur przyjęty zostanie każdy, kto zadeklaruje potrzebę pomocy - nikogo nie odprawimy z kwitkiem!

             

            SOR dyżuruje w bibliotece szkolnej:

            - w poniedziałki od godziny 14.35 do 15.35,

            - we wtorki od godziny 14.35 do 15.35.

             

            Udzielimy profesjonalnej pierwszej pomocy naukowej!

          • Już czuć magię świąt!

          • Święta to nie tylko czas błogiego lenistwa, obżarstwa, z którego jesteśmy rozgrzeszeni i prezentów - to przede wszystkim ten moment w roku, gdy mamy zwolnić, odetchnąć i skupić się na tym, co najważniejsze - na spędzeniu czasu z ludźmi, którzy są nam najbliżsi, by zrobić coś razem. Wyjść na spacer podczas mroźnego wieczoru, pościagać się na lodowisku, wspólnie przygotować posiłki. Bo okazuje się, że choćby najbanalniejsza rzecz robiona razem zyskuje inny, głębszy, przyjemniejszy wymiar. Przedsmak tego mieliśmy podczas wspólnego tworzenia ozdób świątecznych, które zorganizowała nasza nieoceniona rada rodziców!

            Zabawa z masą porcelanową, ozdabianie bombek, tworzenie świątecznych figurek (w tym Mikołaja, który z powodu grubego brzucha utknął na amen w kominie) i choinek ze skrawków materiałów - to stanowiska pracy oczekujące na naszych małych pomocników Gwiazdora. Nie trzeba było ich szczególnie zachęcać do pracy - sami rzucili się w jej wir, by w pocie czoła produkować kolejne świąteczne ozdoby. A wykonanie niektórych stanowiło nie lada wyzwanie - samo nawleczenie igły na nitkę okazywało się niezłym challengem, który weryfikował sprawność rączek skrzacich pomocników. Mimo trudności nie poddawali się, dzielnie walczyli z materią, próbowali zaprzyjaźnić się z nietypowymi do tej pory narzędziami pracy. Efekty już niedługo będziecie mogli Państwo podziwiać - w końcu jeśli tyle się natrudzili, warto byłoby ten wysiłek docenić! Stoły szybko zapełniły się pingwinami przybyłymi z najodleglejszych, zimnych krain, grubiutkimi Gwiazdorkami, święcącymi cekinami bombkami i przecudnymi choinkami. Najważniejszy jednak był czas spędzony na wspólnej twórczości i zabawie, co chwilę przerywanej wybuchami gromkiego śmiechu, pełny życzliwych rozmów i radości. Trudno zaprzeczyć - magię świąt dało się już odczuć w powietrzu!

          • Szlachetna Paczka

          • W radiu puścili już pierwsze Last Christmas, sklepy są obładowane świątecznymi ozdobami - bombkami, łańcuchami, świecącymi brzuchami Gwiazdorkami, gdzieniegdzie spadł już pierwszy śnieg, co jest niechybnym znakiem, że... IDĄ ŚWIĘTA! A jak święta, to w naszej szkole Szlachetna Paczka. 

            To będzie nasz wspólny trzeci raz, więc chyba można już nazwać to naszą małą tradycją, prawda? Wobec tego, by tradycji stało się zadość, stworzymy świąteczną paczkę dla pana Józefa!

            https://goo.gl/CECvo8 - tu nasz niezmienny apel z poprzednich lat,

            https://goo.gl/umExPL - a tu film-podsumowanie naszej pierwszej Szlachetnej Paczki :)

            Poniżej historia pana Józefa, którą otrzymaliśmy od jego wolontariusza:

            "Pan Józef (85 l.) mieszka samotnie w starej kamienicy. Jeszcze 11 lat temu, senior żył zgodnie ze swoją żoną w innym mieszkaniu, miał dobry kontakt ze swoim synem. Śmierć ich obojga sprawiła, że oprócz niewielkiej pomocy ze strony dalszej rodziny, zdany jest w większości na swoje siły. Postępująca miażdżyca kończyn dolnych, ogranicza sprawność ruchową pana Józefa. Na tą chwilę zajmuje lokal socjalny, do którego wejście jest utrudnione, przez strome schody. Jedynym dochodem seniora jest emerytura, z czego po opłaceniu rachunków na mieszkanie oraz leczenia, zostaje mu kwota 570 złotych. W młodości pan Józef pracował jako kowal. Z radością wspomina, jak zajmował się kuciem koni, wykonywaniem pługów, bram. Jest niezwykle szczęśliwy, że udało mu się mimo lat, zachować sprawność umysłową. Regularnie się leczy, chodzi do lekarzy i korzysta z pomocy płatnych opiekunek. Przeszedł operację usunięcia zaćmy.”

             

            W tym roku zbieramy fundusze na:

            • tapczan
            • krzesła drewniane (2 sztuki)
            • kurtka zimowa 171cm/L, dłuższa za pas, ciemna
            • zimowa kamizelka, 171 cm/L, ciemna
            • zimowe trapery, rozmiar 43, czarne z ciepłą wyściółką
            • kołdra
            • koc polarowy
            • pościel (poszwy, 180x140 cm)
            • białe prześcieradło bez gumki
            • poduszka do spania 60x60cm
            • półka kuchenna 20x90 cm
            • radio standardowy rozmiar (nie radio budzik)

            Ponadto zbieramy:

            żywność trwałą: herbatę, kaszę, cukier, konserwy mięsne, kawę, makaron, olej, konserwy rybne, ryż, dżem, warzywa w puszkach

            środki czystości: proszek do prania, płyn do mycia naczyń, mydło/żel myjący, pastę do zębów, płyn do płukania, płyny czyszczące, szczoteczkę do zębów, krem do twarzy, chusteczki nawilżające, proszek E do kolorów.

             

            Liczymy na Państwa wsparcie!

          • Ach, muzyka. To magia większa od wszystkiego, co my tu robimy!

          • To słowa, które podczas jednej z hogwartowskich uczt wypowiedział sam Albus Dumbledore i trudno nie przyznać mu racji. Ile razy bywało tak, że przypadkowo zasłyszana gdzieś piosenka idealnie opisywała nasz nastrój? Ile razy to w muzyce - w słowach, w rytmie, znajdowaliśmy uspokojenie i zrozumienie? Jak często się to zdarza - trudno zliczyć. Muzyka towarzyszy człowiekowi od zawsze - w chwilach smutku, dzikiej radości, ekscytacji, rozpaczy. Może wyrazić zdecydowanie więcej niż choćby i tysiąc martwych słów. To zapis historii człowieka, jego emocji, dziejów. Ale może być także świadectwem istnienia całego narodu - jego wzlotów, upadków, cierpień i momentów chwały.

            Dlatego kolejny rok szkolny nie mógł obyć się bez comiesięcznych koncertów, podczas któych uczniowie poznają muzykę różnych epok czy państw, tym samym wgryzając się w ich historię. Tym razem cała seria tych wydarzeń została zainaugurowana koncertem muzyki polskiej - uczniowie mogli wysłuchać klasyków wśród pieśni, a także poznać (i zatańczyć!) nasze narodowe tańce. Chyba nie trzeba nikogo przekonywać, jak bardzo im się to podobało, bo widać to na załączonym obrazku!

            W tych dawnych pieśniach mieści się całe nasze niematerialne dziedzictwo, o które trzeba dbać równie mocno, jak o zamki, pałace i kościoły. To skarbnica wiedzy na temat zmartwień i radości naszych przodków - opowiadają przecież o tym, co było dla nich ważne, co rozbudzało ich wyobraźnię, co było źródłem zgryzot. Pewnie, że można żyć nie znając ich, ale warto zrozumieć swoje korzenie, prawda? Dlatego te nasze comiesięczne koncerty to rzecz mocno przez wszystkich wyczekiwana. Ile korzyści daje ta muzyka! Magia!

          • I Szkolny Turniej w Uno

          • Kto nigdy nie grał w Uno, ten nie zna prawdziwego życia! To te emocje, gdy w drżącej dłoni trzymasz ostatnią kartę, by zaraz wykrzyknąć "uno!" i wznieść ręce w geście triumfu, a przeciwnik siedzący obok Ciebie rzuca na stół kartę, która grzebie Twoje marzenia o zwycięstwie; to to uczucie, gdy dumna_y kładziesz kartę "kolejki" na stole, a każdy z kolejnych graczy ją przebija i karma wraca do Ciebie, tyle że teraz stoisz już pięć lub sześć kolejek. Uno to wspaniała gra karciana, uwielbiana przez wszystkich, którzy zrozumieli jej zasady. A teraz doczekała się pierwszego prawdziwego, szkolnego turnieju!

            Wszystko było przygotowane i dopięte na ostatni guzik - obrus na stole, by karta dobrze szła; przeskąski dla skupionych i walecznych graczy, którzy przecież wykonują spory wysiłek intelektualny; no i przede wszystkim - puchar dla pierwszego historycznego zwycięzcy turnieju. Chętnych do tego nie brakowało - gracze zgromadzili się przy czterech stolikach i rozpoczęli rozgrywkę. Tylko najlepsi mogli dostać się do grupy mistrzowskiej. By zostać tym wybrańcem, należało przyjąć odpowiednią strategię, mieć refleks i przewidywać ruchy przeciwnika. Przy stolikach aż kipiało od emocji, jakby stawką w grze nie był puchar, tylko miliony monet nonszalancko wyrzucane na stół. Przy finałowej rozgrywce trzeba było mieć dodatkowo nerwy ze stali i pokerface, by nie zdradzić przeciwnikom swoich zamiarów. Najwytrwalszy i najlepszy okazał się Oskar Jóźwiak, który w finale nie dał szans nikomu, nawet dwóm nauczycielkom, które zażarcie walczyły o laur zwycięzcy. Gratulujemy, no i z niecierpliwością czekamy na kolejną odsłonę turnieju!

          • Matematyka? To lubię!

          • Zestaw dziesięciu zadań. Długopis, ołówek, przybory. I oni - skupieni, gotowi do intensywnego wysiłku intelektualnego, o czym świadczył ich czujny, bystry wzrok. Podczas 11. Międzyszkolnego Konkrusu Matematycznego nasz szkolny tandem zaprezentował się rewelacyjnie - dzielnie walczyli z niełatwymi łamigłówkami i zajęli trzecie miejsce!

            Niektórzy twierdzą, że matematyka jest królową nauk i być może (podkreślamy - być może!) mają rację. Wątpliwości nie podlega jedno - to wszechobecna i wymagająca dziedzina. Gdyby matematyka była kobietą, byłaby tym typem najbardziej pociągającej i jednocześnie niedostępnej - tą, którą trzeba odkrywać, której należy poświęcać czas i uwagę; tą będącą intelektualną szaradą, wyzwaniem; tą lubiącą konkrety, choć najlepsze - jak wynik - pokazującą na końcu. Gdyby zaś była jajeczkiem, byłaby jajkiem na miękko - skrywającym pod skorupką wiele dobroci, krainę żółtkiem i białkiem płynącą.

            Niezależnie jednak, do czego matematykę porównamy, nie można zaprzeczyć, że warto ją po prostu znać - słowo i liczba to coś, co towarzyszy ludziom od zawsze, od zawsze nas otacza, niekiedy nawet rządzi naszym życiem. Dobrze jest więc mieć w liczbach sprzymierzeńca, a nie wroga. Dwójka naszych reprezentantów - Martyna Dunajska i Mateusz Jakubowski - z liczbami są za pan brat, już je oswoili i mają aptety na więcej, zaczynają więc brylować na konkursach. Tym razem mierzyli się z matematycznymi wyzwaniami podczas konkursu organizowanego pod patronatem Rady Osiedla św. Łazarz - i wyszli z tego pojedynku obronną ręką. Gratulujemy!

          • Zapal znicz pamięci

          • Jak ważną rolę w życiu ludzi, a nawet całych narodów, odgrywa pamięć, chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Świadczą o tym liczne aforyzmy o niej traktujące, przemawia za nią historia, literatura, no i przede wszystkim - życiowe doświadczenie. Pamiętać to znaczy szanować, nie popełniać tych samych błędów, doceniać. Właśnie dlatego nasza szkoła wzięła w tym roku udział w akcji Instytutu Pamięci Narodowej "Zapal znicz pamięci", by pokazać, jak ważne jest to, by pielęgnować pamięć o przeszłości - dostrzegając jej blaski, cienie, momenty chwały, ale i jej czarne karty, wiedząc, przed czym ta pamięć i wiedza mają nas uchronić. 

            Grupa uczniów i uczennic naszej szkoły wybrała się więc w poznańskie miejsca pamięci, na Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan, by tam zapalić symboliczny znicz, który miał pokazać, że pamiętamy o wybitnych postaciach pracujących na rzecz naszego regionu i kraju; by tym drobnym gestem okazać wdzięczność za ich działalność i to, co dzięki niej posiadamy. Na co dzień przecież nie oglądamy się za siebie, by spojrzeć tam, gdzie dymi mrok, gdzie majaczą zjawy przeszłości, gdzie pożoga trawi ludzkie istnienia i dorobek wielu pokoleń - a czasem chyba warto by było, by dostrzec i docenić to, co teraz posiadamy. To jeszcze jedna cudowna właściwość pamięci - ożywcza możliwość zmiany perspektywy. Pielęgnujmy to, bo to cenna rzecz!

          • Zbiórka pożywienia - PCK

          • Niepodległościowy romantyzm jest oczywiście ważny, ale my przede wszystkim nie zapominamy o pozytywistycznej, codziennej pracy u podstaw, szczególnie tej, która ukierunkowana jest na pomoc potrzebującym. Dlatego - jak co roku zresztą - zaangażowaliśmy się w zbiórkę żywności w ramach Szkolnego Koła PCK.

            Świętowanie wśród szumu flag i pieśni na ustach jest rzeczą piękną, jednak dużo istotniejsza jest nasza codzienna praca, małe gesty, mikrozachwyty - to, co niby niewielkie, ale przecież znaczące; coś, co może komuś pomóc i jednocześnie tak wiele mówi o nas samych.

            Szkolne Koło PCK co roku pokazuje, jak ważną wartością jest dla uczniów bezinteresowna pomoc, chęć wpływania na to, co nas otacza. I tym razem nasi wolontariusze i darczyńcy nie zawiedli - w ciągu kilku przerw udało im się zgromadzić małe zapasy, które z pewnością komuś pomogą. 

          • Życzenia dla Polski

          • Ta okrągła, setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości zasługuje na dłuższą, porządną, huczną celebrację - zatem świętujemy dłużej, aniżeli przez jeden dzień. Jedną z form tego świętowania, wyrażania wdzięczności i radości z tego, że 100 lat temu Polska znów stała się wolnym krajem, jest składanie życzeń jubilatce. Bo 100 lat to w końcu piękny wiek, prawda?

            Życzenia uczniów były różne - od tych najprostszych przez dość finezyjne, czasem nawet osobliwe. Wszystkie jednak były z pewnością szczere, w końcu kto chciałby źle życzyć krajowi, w którym żyje, uczy się, pracuje? Dołączane były do nich pieczołowicie tworzone rysunku, hasła, ozdoby. Widać, że autorzy życzeń bardzo starali się, by ich urodzinowa laurka dla Polski była godna tej okazji - jak sądzicie, chyba im się udało, prawda?

             

            Prace uczniów można podziwiać na trzecim piętrze, zaraz obok biblioteki, polecamy!

          • Niepodległa!

          • Co prawda setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości przypada w niedzielę, jednak w tym roku w ramach obchodów tego szczególnego święa postanowiliśmy przyłączyć się do akcji MEN "Rekord dla Niepodległej" i tak jak 16 tysięcy innych szkół, o godzinie 11.11, zaśpiewaliśmy cztery zwrotki hymnu w przestrzeni publicznej. Jako miejsce na to szczególne wydarzenie wybraliśmy serce naszej dzielnicy, Rynek Łazarski. Prawie 400 uczniów i uczennic naszej szkoły, razem z nauczycielami, dyrekcją i innymi pracownikami, odświętnie ubrani, skupieni, z kokardami narodowym na piersiach i flagami w dłoniach dumnie odśpiewali "Mazurka Dąbrowskiego". Do śpiewu przyłączali się wzruszeni przechodnie, podziwiając jednocześnie naszą piękną, 11-metrową flagę, którą uczniowie rozwinęli w trakcie śpiewu. Trzeba przyznać, że to wszystko wyglądało bardzo majestetycznie!

            100 lat temu, w czasie gdy inni uczestnicy 100 lat temu, w czasie gdy inni uczestnicy pierwszego światowego konfliktu pogrążali się w żałobie i zadumie, bo opadł kurz z pól bitewnych, a pożoga, która trawiła Europę, zaczęła dogasać i ludzie zaczęli sporządzać bilans strat i krzywd, w Polsce – przecież równie mocno doświadczonej – wybuchła euforia i radość już dawno niespotykana, odczuwano atmosferę uniesienia. Na ulicach polskich miast i wsi dosłownie wrzało – oto po 123 latach niewoli Polska odzyskuje niepodległość. Polacy zrzucają zaborcze okowy i znów są wolni, na powrót stali się gospodarzami we własnym państwie.światowego konfliktu pogrążali się w żałobie i zadumie, bo opadł kurz z pól bitewnych, a pożoga, która trawiła Europę, zaczęła dogasać i ludzie zaczęli sporządzać bilans strat i krzywd, w Polsce – przecież równie mocno doświadczonej – wybuchła euforia i radość już dawno niespotykana, odczuwano atmosferę uniesienia. Na ulicach polskich miast i wsi dosłownie wrzało – oto po 123 latach niewoli Polska odzyskuje niepodległość. Polacy zrzucają zaborcze okowy i znów są wolni, na powrót stali się gospodarzami we własnym państwie. Nastała Niepodległa!

          • A może Dziady?

          • No dobrze, żeby nie było, że cudze chwalimy, a swego nie znamy, kultywujemy obce tradycje, a zapominamy o własnych, tak dla równowagi zaraz po halloweenowej dyskotece odtworzyliśmy przebieg uroczystości dziadów, z rozmachem opisanej przez naszego narodowego wieszcza. Nastrój był - no trzeba przyznać - tajemniczy: niewiele światła, jadło i napitek dla zjaw, pajęczyny, po których gdzieniegdzie przemyka pająk. Wszystko, by jak najlepiej odczuć emocje, które musiały towarzyszyć idącym do ciemnej kaplicy ludziom, by spotkali się z guślarzem i wspólnie próbowali pomóc umęczonym, błąkającym się duszom.

            Miejsca samotne, czas nocny, obrzędy fantastyczne" przemawiały silnie nie tylko do imaginacji poety - także i dziś zaciekawiły siódmoklasistów, którzy z dziełem Mickiewicza mierzyli się na lekcjach języka polskiego. Przebrani, przygotowani do odegrania przypisanych wcześniej ról, z niecierpliwością wyczekiwali sygnału od guślarza - popisową rolę odegrało Widmo złego pana, pastereczka Zosia przybierzyła do nas z barankiem, a Józio i Rózia, choć skrzydełek nie mieli, zachwycali swoimi niewinnymi, anielskimi obliczami. W tle rozbrzmiewały co chwila dźwięki lasu: pohukiwania ptaków, szelest liści, trzask łamanych gałązek, który wzbudzał czujność zgromadzonych na obrzędzie. Uczestnicy dziadów z pewnością na długo zapamiętają to czytanie wrażeniowe, podczas którego buchał płomień i pachniała palona szałwia.

          • Dyskoteka halloweenowa

          • Dynie, pajęczyny, pająki, duchy, stwory i potwory - oto co zaludniło naszą na co dzień przyjazną aulę. Aż strach było zaglądać za filary, bo nikt nie wiedział, co zza nich może się wyłonić. Ciemność rozjaśniał jedynie blask świec płonących we wnętrzach złowrogo uśmiechających się dyni. Na szczęście atmosfera raczej grobowa nie była - rozbrzmiewała wesoła muzyka, a zombie i stwory śmiały się w głos. Można było odetchnąć z ulgą!

            Wiemy, że halloween nie jest polską tradycją i niektórzy z dezaprobatą kiwają na to głowami, ale coż - trudno zaprzeczyć, że to dzień, który wyobraźnię dzieci rozpala do czerwoności. Zostaliśmy postawieni pod ścianą, bo przedstawioną nam alternatywę "dyskoteka albo psikus!". W obawie o skalę tegoż psikusa bez wahania wybraliśmy dyskotekę, która okazała się popisowym, organizacyjnym numerem samorządu uczniowskiego. Grupa odpowiedzialna za ten event spisała się na medal z dyni i zbicie piątki z najstraszniejszym ze stworów - zapewnili nie tylko dekoracje dopracowane w najmniejszym detalu, ale także poczęstunek, który zniknął prawie jak zaczarowany.

            A żeby rozruszać nieco to sztywne (nomen omen!), upiorne towarzystwo, organizatorzy przygotowali kilka konkursów - na przykład ten, podczas którego wyłoniliśmy najlepsze przebranie oraz strasznego króla i królową parkietu. Zabawa była przednia!

    • Kontakty

      • Szkoła Podstawowa nr 9 im. dra Franciszka Witaszka w Poznaniu, ul. Łukaszewicza 9/13
      • sekretariat@sp9.eu
      • jazwinskajoanna@gmail.com
      • 0 61 866-33-65
      • ul. Łukaszewicza 9/13, 60 - 726 Poznań
  • Galeria zdjęć