Nie rozmawialiśmy jednak o kotach, a o starożytnym ludzie, któremu zawdzięczamy grę w polo (no, to bardziej jednak Brytyjczycy biliby im za to pokłony), pierwszy system podatkowy (tu jednak trudno mówić o jakiejś wielkiej przysłudze wyświadczonej światu), a także cegły, wino i lutnię (tu w końcu coś sensownego!). No i właśnie o instrumentach i muzyce była mowa, bo muzyka Persów może robić ogromne wrażenie - wzbudzać wręcz ekstatyczne przeżycia, porywać i wzruszać!
Bębny, tamburyny, kemandże, lutnie tar i setar - to one odpowiadają za budowanie nastroju niesamowitości, która towarzyszy tej przedziwnej, nęcącej muzyce.To one sprawiają, że - gdy tylko zamkniesz oczy - przenosisz się do starożytnej Persji, przemierzasz ciasne, zatłoczone i zakurzone uliczki. Dzięki nim jesteś w stanie wyobrazić sobie najbardziej nawet fantastyczne historie rodem z "Tysiąca i jedej nocy", przed oczyma przebiegają setki postaci - od drobnych rzezimieszków, przez książeta uganiające się za księżniczkami i księżniczki, które ich wcale nie chcą. Na kilka chwil przenieśliśmy się do świata, w którym żar leje się z nieba, a wytchnienie można znaleźć tylko w niewielkim cieniu palmy przy dźwiękach lutni. Było niesamowicie - odbyliśmy podróż bez ruszania się ze szkoły!