Jeszcze nie zdążyliśmy zrobić porządnej rozgrzewki przed tym dziesięciomiesięcznym maratonem, a na szkolnych korytarzach już zaczęło się dziać! Zawitała do nas mobilna wystawa fotograficzna, która wzbudziła niemałe zainteresowanie, szczególnie wśród najmłodszych, bo zdjęcia przedstawiały coś, co lubimy najbardziej - zabawy!
Jeszcze nie zdążyliśmy zrobić porządnej rozgrzewki przed tym dziesięciomiesięcznym maratonem, a na szkolnych korytarzach już zaczęło się dziać! Zawitała do nas mobilna wystawa fotograficzna, która wzbudziła niemałe zainteresowanie, szczególnie wśród najmłodszych, bo zdjęcia przedstawiały coś, co lubimy najbardziej - zabawy! Jakby tego było mało, pokazano tam ulubione zabawy naszych dziadków i rodziców. Wbrew temu, co niektórym mogło się wydać (jak to - zabawy bez telefonów i komputera? No way!), zabawy były porywające, kreatywne, rozgrzewające wyobraźnię. Można było bawić się w chowanego, ale też - jak podpowiadają nam twórcy wystawy - "w klipę, w klasy, cymbergaja, skakankę czy monety. W gumę, palanta albo gonito. W sztekla, w sera, halo hali, kraje miasta czy w wyścig pokoju". A przecież już same ich nazwy wzbudzają ciekawość, choć część z nich (co może wstyd przyznać) nic nam nie mówi. Dzieci wpatrywały się w te czarno-białe fotografie z zachwytem i fascynacją. Po korytarzach szeptano nawet, ni to z przerażeniem, ni to ze smutkiem, że może wtedy było lepiej i weselej. Z pewnością było inaczej! Za zaprezentowanie wystawy w naszej szkole dziękujemy osobom związanym ze Stowarzyszeniem "Wirtualny Łazarz", które stworzyło ją po długim i mozolnym badaniu prywatnych zbiorów. Dobrze było zobaczyć biało-czarny Łazarz!